Recenzja
płyty - Jan Skaradziński
Leszek Faliński jest w dżemowym światku postacią chyba
legendarną, a na pewno mniej znaną, niż sobie zasłużył.
Przypomnijmy więc, że to nie tylko jeden z perkusistów Dżemu - a
może pre-Dżemu - z lat 70, ale też główny sprawca przełomowego
dla grupy występu w Jarocinie w 80 roku, no i wraz z Ryśkiem Riedlem,
współtwórca pierwotnych wersji utworów, na których Dżem zbudował
swój pierwotny repertuar (na przykłady nich posłużą
"Oh, Słodka" czy "Paw"). Bo to, że Leszek Faliński
jest współkompozytorem "Jesionów", wiadomo powszechnie.
"Jesionów" - czyli utworu mającego miejsce w pierwszej dziesiątce
chyba każdego plebiscytu na najpyszniejsze "łyżki Dżemu",
utworu do dziś figurującego w koncertowym repertuarze zespołu,
utwory utrwalonego w sześciu (!) płytowych wersjach. Rzeczy
wiekopomnej po prostu.
Leszek odszedł z Dżemu parę minut przed tym, nim band zaczął
nagrywać, toteż oczywiście nie słychać go w żadnym
z fonogramu Naszego Ulubionego Zespołu. Lecz dlatego może nawet tym większą
wartość ma niedawno wydana płyta "Musisz Wiedzieć"
- w praktyce solowy album Falińskiego (twórcy prawie całej muzyki
oraz głównego instrumentalisty), a firmowany szyldem Leszek Faliński
Band. Jednak to co kryje ów szyld , również ma swoje znaczenie - zwłaszcza
dla smakoszy Dżemu! Bo po pierwsze- w kilku utworach zagrał Adam Otręba,
którego przedstawianie miałoby niewielki sens. I po drugie - w kilku
innych utworach słychać gitarę Tadeusza Falińskiego, brata
Leszka, też kiedyś członka Dżemu (w roli basisty), też
uczestnika Jarocina'80 i też postaci niemal legendarnej.
Dla smakoszy Dżemu to naprawdę płyta wyjatkowa. Choć związki
"Musisz wiedzieć" z Dżemem są jednak bardziej
personalne niż stylistyczne ... Mówiąc wprost - album nie zawiera
tradycyjnego rocka, bluesa, reggae, country, boogie, funky. Ba ! - brzmienie
"Musisz wiedzieć" określają nie instrumenty tradycyjne,
tylko elektroniczne , co dotyczy nawet warstwy rytmicznej (wszystkie obsługuje
właśnie Leszek). Co więcej - po Leszku drugim najważniejszym
ogniwem LFB jest Janusz Wykpisz (znany z Gangu Olsena), w podwójnej roli
wokalisty i autora tekstów, a wymowa i poetyka tych tekstów dodatkowo oddala
LFB od Dżemu. Wykpisz bowiem lubi dydaktyzowanie ("Zacznij wszystko od
początku", "Pijawa", "Nie przejmuj się
bzdurami", "Nigdy nie będziesz"). Dydaktyzowanie mniej więcej
takie, jakie dominowało w polskich piosenkach rockowych lat 80. Ale teksty
... pasują do muzyki, która też przynajmniej pośrednio nawiązują
do brzmieniowych i stylistycznych kanonów tamtej dekady. Weźmy - oczywiście
jako punkt odniesienia, nie wzór -Klincz (np. "Nasza wolność").
Z resztą możemy też, z drugiej strony , wziąć nawet
Michaela Jacksona ("Nie przejmij się bzdurami"). Dżemu tu
nie słychać, ale to naet dobrze, bo nie ma sensu kopiować ideału.
W każdym razie Faliński, choć postawił na elektronikę,
nie goni za modą, nie chce podobać się na siłę.
Co mnie podoba się najbardziej? Gitarowe ozdobniki (np. w "Naszej
wolności"). Gęsta rytmika "Dokąd zmierza człowiek".
Najbardziej z całego zestawu "kolorowa" brzmieniowa
"Pijawa" (klawisze imitują instrumenty dęte. Potencjalna
przebojowość "Zacznij wszystko od początku" i
"Nasza miłość ciągle trwa". Instrumentalny finał
"Lemur i ona" - jakby wyjęty ze ścieżki dźwiękowej
niezłego filmu. Co podoba mi się mniej? Jednak nadmiar elektroniki. I
jeszcze zbyt małe zróżnicowanie piosenek pod względem tempa -
niemal zawsze średniego, nigdy szybkiego, a tylko trzykrotnie wolnego
("Uwierz w to co chcę Ci dać", "Nasza miłość
ciągle trwa", "Nigdy nie będziesz").
Bo fakt, że na ,,Musisz wiedzieć" nie ma drugich "Jesionów"
nie zaskakuje. Taki utwór pisze się przecież nie częściej
niż raz w życiu.
I jeszcze jedno. Na co z pewnością warto zwrócić uwagę :
"Musisz wiedzieć" jest pierwszą własną płytą
zagraną przez jakiegokolwiek członka zespołu Dżem.
Jan Skaradziński